Karaluch, czyli Białoruś a sprawa polska




Białoruski Popiełuszko


Listopad 2020


Pod Konsulatem Białoruskim na Elektrycznej wymiana ekipy pod zniczami. Wiadomo, lockdown, więc nowa warta pojawia się co kwadrans. Studniówka, jak mówią - od stu dni trwają protesty na Białorusi. Nie lepiej jest w Hamburgu. Tylko tam nikt nie walczy z Karaluchem, a wymiana zdań z policją jest bezkrwawa.



- Ot, widzisz, tu zdjęcie Romana. 31 lat. Malarz. Dzieci uczył malować – tłumaczy mi znajoma Białorusinka – Ubili. Jak tego Waszego Popiełuszku.




- Pomaga nam diaspora z Kanady, oni już nie wrócą na Białoruś. Z Konsulatu nikt nie wyszedł do nas. A my tu od stu dni.


Do mojego miasta na Wschodzie codziennie przyjeżdża jedna rodzina zza tamtej granicy. Z reguły z nadzieją na powrót, z zostawioną matką, kotem, domostwem.


A tuż obok reżim Łukaszenki. Karalucha.


25.11.2020: Tymczasem w rzeczywistym polskim świecie nagłówki krzyczą:


Kraków. Ochroniarz z Biedronki niesłusznie zaatakował klienta.


Ochroniarz z Biedronki zaatakował klienta. „Zamknij się ty k**wa Ukraińcu"




Ostatni krok w chmurach


Styczeń 1993


On - klasycznie piękny, mądry i czuły ukraiński chłopak. Szczere spojrzenie, silne ramiona dające poczucie bezwzględnego bezpieczeństwa i ta radość w oczach. Radość mimo wszystko, mimo matki pozostawionej w małej ukraińskiej wiosce z ojcem alkoholikiem, niewielkim gospodarstwem, strachem. Ona mieszka naprzeciw największego bazaru po tej stronie Wisły. Jeśli dwadzieścia pierwszych sekund decyduje o zakochaniu, to spełnia się przepowiednia.


- Biznes ili lubow – przyjaciel próbuje przywrócić Go do pionu.


Nie ma nic bardziej rozczulającego nad ukraińską dumkę wymruczaną w przytuleniu.


Nie może iść z Nią na Studniówkę, bo nie czuje się jeszcze pewien języka, nie zna za dobrze ludzi. Dziwna była ta studniówka z metroseksualnym przemiłym kolegą, ale daleko od Niego, zakochanego, bliskiego przecież chłopaka. Trudno, chociaż pierwszy taniec w ACeKu nie daje się zapomnieć. I wspólne czytanie Mickiewiczów, spacery po Lipie, berek pod Branickimi.


Pierwsza podróż do gnijącego przemysłowym smarem i błotem Grodna, pierwszy strach. Ale wtedy mały handelek pozwalał na jakie-takie podtrzymywanie funkcji życiowych.


Pierwsza podróż do ich umownie stałego miejsca zamieszkania nad morzem. Długie rozmowy w pociągu. Nie wiedzieć czemu konduktorzy lubią sprawdzać bilety o drugiej w nocy.


- Bilety do kontroli – wybudza ich ostre światło nagłej lampy w przedziale – Co to jest?


- Paszporty. I moja legitymacja. Dowód pokazać? – Ona pyta zaspanym głosem.


- Ruskie?


- Nie, oni są Ukraińcami, a ja jestem z Białegostoku. W dowodzie jest wpisane – tłumaczę się jak trusia.


- Z ruskimi się ciągasz? Zaraz Was wysadzę, bo złe bilety kupione.


- Dopłacimy różnicę, nie wiedzieliśmy, że coś nie tak.


Wtedy konduktor wkurza się nie wiadomo na co i bierze chłopaka za fraki.


- Wynocha!


Ona zna język lepiej (zdawałoby się wspólny), próbuje uspokoić służbistę, który posunął się za daleko.


- Możemy wyjść na korytarz? Dogadamy się – prosi grzecznie - Ile dopłacić. Da Pan już spokój, za trzy godziny wysiadamy.


- Z ruskimi się ciągasz? Taka ładna dziewczyna, nasi Ci nie wystarczą?


Ona patrzy na konduktora wzrokiem szczura, który gotowy jest do skoku i wydrapania oczu. To tylko błysk, moment. Chce się bronić jak tygrys, który szybko potrafi skoczyć do gardła, ale lepiej wziąć głęboki oddech. Skoro przeszli na „Ty”, warto zmienić dialog na przyjazny.


- Masz tu kasę. Wystarczy? Ty wierzący? Katolik?


- A co myślałaś? – konduktor wyciąga krzyżyk spod munduru.


Stoi bezsilna w rytmicznym ruchu pociągu na korytarzu. Musi być twarda, musi być silna i wraca do nich, do przedziału. Czuje, że Jego serce wali już szybciej niż koła po szynach. Źrenice są bardzo szerokie, patrzą spłoszone w noc za oknem. Obce już nieco wtulenie, palce wbite embrionem w Jego ramię. Ona wie jednak, że napisał się kolejny Hłasko.


I ta uporczywa myśl: „Oni teraz już nie będą się kochać. Mnie też kiedyś spotkało coś takiego. I nie kochałem potem tej dziewczyny.”


A mogło być wiecznotrwałe, ponad granicami, ponad religią, ponad zniewoleniem w języku, ponad Ziemią. Zobaczą się po wielu latach tylko jeden raz, przypadkiem, na Ukrainie.


Determinacja do Wolności ‘20


Jak czuję się z tym JA? Lekcje polskiego online z dorosłymi Białorusinami pokazują mi ich ogromną motywację do tego, aby funkcjonować w wolnym świecie, gdzie teatry są zamknięte tylko na czas pandemii, a nie ze względu na zakaz władz. Uciec od Karalucha, to jak spróbować urządzać życie na nowo, bez pieniędzy, bez pracy, często bez rodziny. Z ogromną determinacją Białorusinin urządzają się na - w miarę - przyjaznej ziemi. Dają sobie wzajemne wsparcie, próbują wtopić się tę polską rzeczywistość, wbrew pozorom, nie taką najgorszą. Wiadomo, polityka i tak wszędzie jest brudna.




Małgorzata PA

17 views0 comments

Recent Posts

See All