Ze świątecznego frontu



Na Twoje urodziny jestem sam bezbronny

Broń nakazałem sobie odłożyć ołówek

I tarczę kartki schowałem w szufladę

Tamtą kobietę zwróciłem rodzinie

Rafał Wojaczek – Kolęda


Dzieci, nie róbcie tego. Nie zadowalajcie się byle złudzeniami, fantasmagorią, poetom nie ufajcie, zróbcie lepiej jajecznicę nim po poezję pożywną przyjść zechcenie. Dzieci, nie róbcie tego.

Od ćwierć wieku chodziło za mną. Odkąd ująłem w dłoń pióro i ono powiodło mnie po kartce, aż do przekroczenia wszystkich granic. Permanentnie żądałem coraz więcej wolności. Takiej na wskroś, przeszywającej jak zerowy południk środek swojej słabej egzystencji. Aż się ziściło. Dokonało się właśnie dzisiaj, teraz, w tej chwili.

Tamtą kobietę zwróciłem rodzinie, batem przepędziłem swoją do innego kąta, odwróciłem się na pięcie od wyciągniętej dłoni i unieszczęśliwiałem się swoimi czterema ścianami. Zgasiłem światła, włączyłem tylko lampę, zaciągnąłem roletami okna, nie czekałem gwiazdy. Za wszystkie dwanaście potraw miałem zamówiony kubełek z KFC i regularnie poukładane w piekarniku frytki .

O szesnastej, w porze Wigilii, włączyłem nagrywanie i robiąc cotygodniowy przegląd prasy na Insta, przesłałem swoje credo do świata. Że każdy z nas może być lekarzem dusz. Co ja sobie myślałem? Że jak Brodski będę pisał każdej Wigilii wiersz bożonarodzeniowy; z więzienia, zesłania, Wenecji, z Jałty? Czy jak cytowany Wojaczek złożę hołd ostatecznej goryczy, bezsilności, przegranej.

Ale Bóg jest zbyt wielki. Nie przyjmuje takich manifestacji porażek. I nie pastwi się, nie oddaje.

Czekał na mnie w pasterce. Schowany w kolędach, które śpiewałem. Śpiewałem wśród nocnej ciszy, śpiewałem lulajże, śpiewałem wyjmując spomiędzy linijek opłatek ukrytego sensu.

Teraz się rodzisz, żeby mnie zwyciężać”.




Eli Buczyński

100 views6 comments

Recent Posts

See All